Siedem dni w Dolinie Saas

Posted on Posted in Bez kategorii

Siedem dni w Dolinie Saas (7-14 sierpnia 2021)

Piątek, 6 sierpnia  – Początek  podróży do krainy  świstaków i szarotek. Kierunek  – Saas Grund w Kantonie Valais – Haus Weideli. Polskę opuszczamy około południa. Przekraczamy granicę w Cieszynie i dalej zmierzamy przez Czechy (Brno,Pragę, Pilzno) do Niemiec. Wieczorem konie mechaniczne  forda mondeo – dowożą nas na nocleg w Norymberdze. W hotelu położonym na trasie – jest przyjemnie. Bezpłatny parking, sympatyczna obsługa, lampka czerwonego wina na dobry sen i  miła świadomość, że już prawie tysiąc kilometrów za nami. Jest nas czworo: Irena, Beata i Janusz (małżeństwo), no i ja. Nieliczna, ale silnie  zmotywowana ekipa lubiąca podniebne przygody. Wygląda na to, że  się zaprzyjaźnimy, bo rozmowa w podróży dobrze się klei, jest wesoło, a nawet zabawnie.

Sobota, 7 sierpnia – Szybkie zakupy w Lidlu i jedziemy dalej. Gdzieś po drodze postój na śniadanie, w plenerze, pośród zieleni. Zmieniamy się za kierownicą. Około 16.00 docieramy do Lindau nad Jeziorem Bodeńskim. Kawa, spacer po mieście brukowanymi uliczkami starówki  z Bartkiem – bratankiem Janusza. Spędzamy jakąś godzinkę w kawiarence na przystani, rozmawiając  przy akompaniamencie  popołudniowego deszczu. Taka mała pocztówka z Lindau. Do Szwajcarii, przez Austrię dojeżdżamy późnym wieczorem. Przełęcz Furka – wypada nam pokonać w środku nocy. Nie lada to wyzwanie, gdy ciemno, mgła i  serpentyny  ostrych zakrętów (czasem o kącie prawie 360 stopni). W takich warunkach można  jechać z prędkością co najwyżej  kilometra na minutę. Wymiana esemesów z gospodarzem Haus Weideli – Edgarem. Piszemy, żeby nie czekał, bo przyjedziemy bardzo późno. Chwila oddechu w wysoko położonym miasteczku Andermatten.  Do Saas-Grund dojeżdżamy grubo po północy. Nareszcie!!! Ciepła herbata, ładne, wygodne  mieszkanie i jest wi-fi! Zaczyna się bardzo dobrze!

Niedziela, 8 sierpnia – Pomimo zarwanej podróżą nocy budzimy się dość wcześnie. Poranek jasny i rześki. Słońce operuje na szczytach, stopniowo obejmując światłem coraz szersze przestrzenie gór. Szybka toaleta poranna, ustalenie planu dnia i jedziemy na pierwsze szwajcarskie śniadanie do Saas- Almagell. Gospodarze Hotelu -Sport witają nas serdecznie. Rozpoznajemy Fabienne, która gościła w Polsce na Balu CORDARE w 2019 roku. Śniadanie smaczne i  urozmaicone, każdy znajduje coś dla siebie. Zapamiętamy szczególnie pyszne sery i smakowity chleb z orzechami. Było jeszcze kilka potraw wartych odnotowania, ale o nich nieco poźniej, gdy będziemy tu na obiadokolacji. Na koniec śniadania przy kawie – miła rozmowa z  postawnym Szwajcarem z sąsiedniego stolika. Konwersuje Irena, bo zna świetnie język angielski. Nasza polsko- amerykańska członkini kwartetu wakacyjnego  dowiaduje się z rozmowy (a przy okazji i my, bo trochę rozumiemy), że właśnie rozpoczyna się najpiękniejszy tydzień w Dolinie Saas, najlepsza pogoda, jaką można sobie tylko wymarzyć w tym regionie. Cudowna wiadomość! Przestajemy wierzyć pogodynkom internetowym. Głos tego Pana jest dla nas wystarczająco przekonujący, zwłaszcza, że brzmi jak bas-baryton słynnego francuskiego piosenkarza Garou.

Przed południem wyruszamy kolejką z Saas-Grund najpierw na Kreutzboden (2400m), a potem jeszcze wyżej na Hohsaas (3200m). Przy pierwszej stacji podziwiamy szwajcarskie krowy z charakterystycznymi dzwonkami i turkusowo-szmaragdowe jeziorko –  lusterko wśród  czterotysięczników, pijemy mocno zimną, źródlaną wodę i opalamy twarze w słońcu, ponad mgłą. Wieje przyjemny wiatr, chmury  tańczą niczym baletnice, czasem odsłaniając ośnieżone wierzchołki szczytów. Obrazy  zmieniają się z minuty na minutę. Tak oddychają Alpy!

Wyżej, na Hohsaas – można dotknąć języka lodowca. Niezwykłe przeżycie. Tutaj jest znacznie chłodniej.  Stąd również rozpoczyna się  tzw. Szlak 18. czterotysięczników, na którym umieszczono miniatury szczytów wraz  z ich opisami. Widoki ze szlaku wspaniałe, sprawdziłam!

Pijemy jeszcze herbatę na tarasie kawiarenki, delektujemy się lodowcowym krajobrazem, fotografujemy, dopóki bateria w telefonach się nie wyczerpie. W drodze powrotnej do Saas-Grund ponownie zatrzymujemy się nad jeziorkiem przy  stacji Kreutzboden. Krowy pasą się już gdzie indziej, a szczyty po kilku godzinach wyglądają całkiem inaczej. Można zejść do Saas-Grund pieszo Szlakiem Kwiatów Alpejskich, ale już późno, a na nas czeka kolacja. Wrócimy tu jeszcze!

Poniedziałek, 9  sierpnia – Dzisiaj naszym celem jest Mattmark – najwyżej w Europie położone sztuczne jezioro.  Wiedzie do niego malownicza trasa samochodowa, którą pokonujemy w ciągu  około 30 minut, jadąc w dość wypełnionym turystami postbusie (linia 513). W Saastal wszystkie alpejskie wioski (Saas- Grund,  Saas Balen, Saas Almagell,  Saas-Fee) skomunikowane są ze sobą za pomocą pocztowych autobusów. Posiadając Kartę Obywatela, można bezpłatnie przemieszczać się wszystkimi autobusami oraz kolejkami i wyciągami w dolinie. My należeliśmy do szczęśliwców, którym gospodarz Haus Weideli przekazał gratis takie właśnie karty pobytowe (Citizens’ Pass).

Mattmark ma kolor biało-turkusowy.  Leży na wysokości 2197 m npm. Zaporę zbudowano w latach 1960 – 1965. W obiekcie znajdującym się obok zapory można obejrzeć film prezentujący dramatyczną historię powstania jeziora. Nasz team alpejski postanawia obejść całe Mattmark  dookoła. Zajmuje nam to około czterech godzin. Nie śpieszymy się. Idziemy krokiem spacerowym, robimy setki zdjęć. Słuchamy szumu wiatru, wodospadów, odgłosów ptaków, krowich dzwonków i podziwiamy roślinność. Turystów na szlaku niewielu. Jest pięknie, słonecznie, wręcz bajkowo! Mniej więcej w połowie trasy wokół jeziora  zatrzymujemy się na kawę i małe co nieco. Kawę zaparzamy codziennie rano i zabieramy  na górskie szlaki w termosie. W otoczeniu  przyrody i niebosiężnych gór – smakuje wyśmienicie.

Wieczorem podczas kolacji spotykamy się z prezesem CORDARE – ks. Robertem Bielem. Planujemy wspólnie kolejny dzień naszych szwajcarskich wakacji. Ksiądz Robert zaprasza nas  do Saas-Fee. Chętnie skorzystamy!

Wtorek, 10 sierpnia – Saas-Fee – zwane Perłą Alp – to urzekająca miejscowość z  zachowaną tradycyjną zabudową. Drewniane chaty – spichlerze  osadzone na charakterystycznych „nogach” (ochrona przed wodą i gryzoniami) budzą ciekawość i nadają niezwykłego  wyglądu osadzie. Do drzwi budynku parafialnego, gdzie pracuje w wakacje ks. Robert, pukamy około 10.00. Odwiedzamy kościół Serca Jezusowego. Z zainteresowaniem słuchamy informacji dotyczących historii i współczesności Saas-Fee. Wioska jest strefą bez samochodów. Od 1951 roku można się tu poruszać tylko pojazdami elektrycznymi,  saniami lub pieszo. Przy wjeździe do miejscowości usytuowany jest spory piętrowy parking, gdzie  należy zostawić własne samochody. Przyjechaliśmy tu  postbusem, więc „zostawiliśmy go” na  wspomnianym parkingu i dalej już pieszo…

Przemierzamy wąskie uliczki wioski  z ciekawością. O tej porze dnia osada  jest spokojna, pomimo sporej grupy turystów – stosunkowo cicho. Może to dziwnie zabrzmi, ale ta cisza jest „słyszalna” i kojąca. Kolejką gondolową  wyjeżdżamy na Spielboden (2446m). Otacza nas panorama wypełniona czterotysięcznikami, wśród których wyróżnia się rozległy, majestatyczny Dom (4545m). Poniżej skalno-zielony stok – siedlisko świstaków. Są trochę większe od wiewiórek,  płochliwe i delikatne. Reagują na każdy gwałtowny ruch, czy dźwięk,  ale przy odrobinie cierpliwości i zachowaniu spokoju można się doczekać, że przyjdą i będą jeść marchewkę z naszych rąk. Moje osobiste spotkanie ze świstakami zakończyło się sukcesem w postaci kilku fotek z bliska oraz zabawnych filmików. Okazało się, że obok marchewek  przysmakiem świstaków są też orzeszki ziemne, oczywiście takie w łupinkach, niesolone. Patrząc, jak sprytnie sobie z nimi radzą podczas obierania i jedzenia, łatwo wyobrazić sobie scenę z zawijaniem czekolad Milka w te sreberka…

To nie koniec  wtorkowych wrażeń. Postanawiamy wyjechać jeszcze wyżej. Inną kolejką z Saas-Fee dostajemy się na  Feelskinn (3000 m), a następnie Metrem Alpin (podziemną koleją linową, wymagającą zakupienia dodatkowych  biletów) na Mittelallalin (3500m). Tutaj znajduje się okrągła obrotowa restauracja, z której podziwiać można ośnieżone szczyty najwyższych gór Szwajcarii. Można też w środku lata stanąć na śniegu, być częścią tej bieli i patrzeć, patrzeć, patrzeć… Na dół do wioski zjeżdżamy w milczeniu. Trudno oddać słowami  ten zachwyt, który nam towarzyszy.

Środa, 11 sierpnia – Wyjazd do Zermatt! Ks. Robert pomaga nam zorganizować dojazd do tej słynnej miejscowości. Nasz samochód zostawiamy na terenie pewnej firmy przewozowej. Następnie wynajęty bus dowozi nas na miejsce. W Zermatt mnóstwo turystów, ruch jak na zakopiańskich Krupówkach. Kupujemy bilety na kolejkę, która powiezie nas w pobliże jednej z najsłynniejszych gór świata, jaką jest Matterhorn. Wyjeżdżamy na przełęcz Gornergrat, na wysokość 3089 m npm. Nieco wyżej znajduje się punkt widokowy, skąd  podziwiać można nie tylko Matterhorn, ale także inne szczyty szwajcarskich, włoskich i francuskich Alp. Matterhorn jest wyjątkowy! Wygląda jak sfinks, albo jak wielka foka z głową uniesioną w górę. Najczęściej jednak porównywany bywa do piramidy. Szczyt bardzo często otulają chmury, trzeba mieć trochę szczęścia, żeby uchwycić na fotografii  jego odsłonięty wierzchołek. Dzisiaj  odkrył się tylko na małą chwilę. Pstryk! Mamy to!

Poniżej Gornergrat znajduje się stacja  Rotenboden. Warto tu wysiąść. Nastrojowe jeziorko – zwierciadło Góry Gór, przepiękna  panorama z kilkoma innymi szczytami  i widok na potężny lodowiec. W tym miejscu, siedząc na trawie pomiędzy skałami, które służą nam za stoliki, wypijamy naszą ulubioną kawę. Chłoniemy z nią zapach i smak Alp.

Przygoda w Zermatt kończy się zwiedzaniem osady pod przewodnictwem księdza Roberta. Czas nas goni (bus powrotny za godzinę), stąd spacer przez kurort odbywa się w dość ekspresowym tempie. Jednak najważniejsze punkty zaliczone. Już wiemy,  dlaczego wszyscy pragną tu przyjeżdżać, doskonale rozumiemy tę tęsknotę…

Czwartek, 12 sierpnia – Dzisiaj  trzy czwarte naszego zespołu wyjeżdża po raz drugi do Saas-Fee, by zdobyć Hannig (2336m). Ja  zostaję  w Saas-Grund na jednodniowej kwarantannie z powodu niedyspozycji gardła. Nie poddaję się jednak chorobie. Wyruszam na samotny spacer z kijkami wzdłuż płynącego przez dolinę potoku Saaser Vispa. Ów potok bierze początek z jeziora Mattmark, które poznaliśmy naocznie w poniedziałek.  Po około 20. minutach – docieram do gromadki domostw ze starymi drewnianymi spichlerzami – to Bidermatten. Urocze, wąziutkie uliczki (jak korytarzyki) pomiędzy domami. Kwiaty, warzywa, zioła, ogrodowe bibeloty, maszyny rolnicze i kozy ślizgające się po stromym zboczu  jednego z ogródków.  Cudnie, sielsko! Tak tu cicho, że słyszę swój oddech. Ba! Zdaje mi się, jakbym była we wnętrzach tych domów, które mijam. Spotykam dwie osoby, wymieniamy pozdrowienia! Niezwykłe miejsce! Cieszę się, że tu przyszłam. Wracam do Saas- Grund, idąc ścieżką po drugiej stronie potoku. Po drodze zatrzymuję się przy szczególnej drewnianej ławeczce z napisem: Geniesse den Augenblick, den der Augenblick ist  dein Leben. Gerda und Tomas  Burgener-Lomatter (Ciesz się chwilą, chwila jest Twoim życiem. Gerda i Tomas…).  Cieszę się, naprawdę cieszę się, że tu przyszłam po tę refleksję… Ścieżka doprowadza mnie do kościoła i budynku gminnego, a potem z powrotem pod sam dom Weideli. W domu kuracja ziołowa, tabletki i ciepła kołdra. Zaklinam przeziębienie i  czekam na moją ekipę, ciekawa wrażeń z Hannig.

Wrócili poźnym popołudniem. Od progu Janusz woła, że były świstaki! Hmm… wspaniale!  Irena zadowolona, bo tym razem zdobywali doliny, czyli schodzili pieszo z Hannig do Saas-Fee. Zajęło im to zejście około  3 godzin. Do historii  przejdą buty – japonki, które Irena testowała na alpejskich szlakach, posiadając  jednocześnie  w plecaku lub na kwaterze stosowne buty trekkingowe. Beata jak zwykle  wykonała setki fotograficznych  portretów kwiatom i ziołom spotkanym na szlaku. No i  była jeszcze prawdziwa  bacówka na stoku. Potem wizyta w kościele i  wpis do pamiątkowej księgi – pozdrowienie dla księdza proboszcza z Saas-Fee. A na koniec mały shoping. Słowem – udana wyprawa!  Postanowiłam, że jutro będę zdrowa, choćby nie wiem co.

Piątek, 13 sierpnia – Znakomita data, choć nie widzieliśmy czarnego kota. Kotów  właściwie  nie widać w krajobrazie Saastal. Kot chyba nie należy tutaj do popularnych zwierząt domowych. Dziś mamy w planie wyjechać wyciągiem krzesełkowym  z Saas- Almagell na Furggstalden (1893 m), a potem drugim wyciągiem na  Heidbodme (2400m). Stacja początkowa  pierwszego wyciągu znajduje się w pobliżu hotelu, gdzie jemy posiłki. Słoneczna pogoda jest wciąż z nami. To pozwala nam na całodzienne, prawie nieograniczone  obcowanie z przyrodą Doliny Saas.

Furggstalden jest najstarszym w dolinie, wciąż zamieszkałym osiedlem. Tuż przy stacji wyciągu –  restauracja. Na rozległej przestrzeni, gdzie zimą znajduje się trasa narciarska – pachnie teraz świeżo skoszone siano. Pięknie widać otaczające szczyty oraz wioski położone w dolinie.

Na Heidbodme urządzamy piknik na trawie. Widoki jak zwykle fascynujące, a trawa puszysta i miękka. Podobno w  godzinach popołudniowych można tu spotkać kozice. Jest też  restauracja z tarasem widokowym,  którą – niespodzianka  – prowadzą Polacy!  Sznaps dla każdego na powitanie i wspólna fotka na pożegnanie. Na kozła się nie doczekaliśmy! Powrót do Saas – Almagell  na krzesełkach i  ostatni odcinek – pieszo. Wracamy do Saas-Grund. Śpieszymy się, bo chcemy jeszcze przed kolacją wyjechać na Kreutzboden. Udaje się! Ostatnia sesja zdjęciowa w alpejskim krajobrazie. Zapamiętamy to miejsce  na zawsze!

Kolacja! Prezes Fundacji jest z nami. Dania wyśmienite!  Preludium to  zupa orzechowa – taka sama, jaką jedliśmy podczas Balu CORDARE w 2019 roku, gdy przyrządzono ją wg przepisu Fabienne (właścicielki Hotelu Sport). Następnie filet z sandacza ze szpinakiem, ryżem i warzywami – pyszności!  I na finał, nasze ulubione – także z powodu tajemniczej nazwy – danie:  Coup Danmark – czyli duński puchar lodowy.  Trzeba tu dodać, że pierwszy podobny deser z serii coup, jaki jedliśmy  w tej restauracji,  nazywał się  Coup Maison (lody domowe?). Zanim podano do stołu pucharek z lodamitranslator internetowy przetłumaczył nam tę nazwę jako zamach stanu. Mieliśmy z tego powodu niezły ubaw przez cały tydzień.

Po kolacji odwiedzamy naszego gospodarza Edgara. Jutro wyjeżdżamy  i czas się niestety pożegnać! Szwajcarski tydzień minął błyskawicznie. Przed snem Beata wbija mi  5 długich igieł w specjalne miejsca na twarzy (akupunktura).Wyglądam nieziemsko! Zrobiłam selfie, ale nikomu nie pokażę.

Sobota, 14 sierpnia   Znów piękna pogoda. Oświetlone słońcem szczyty spoglądają z góry na dolinę i przypominają: ciesz się chwilą, ciesz… Jeszcze kilka spojrzeń na krainę świstaków i szarotek. Ach, alpejskie szarotki –  Edelweiß (szlachetna biel)!  Trudno o piękniejsze imię! Zasadzę w moim  polskim ogródku. Będą  wspomnieniem  słonecznej Doliny Saastal!

Szwajcarię opuszczamy, jadąc prawie tą samą drogą, którą do niej wjechaliśmy. Tym razem przełęcz Furka (Furkapass) położoną na wysokości 2436 m n.p.m. – oglądamy za dnia. Na tej przełęczy w 1964 roku  kręcono niektóre ze scen filmu  Goldfinger, w którym rolę Jamesa Bonda gra  Sean Connery.  Jest czym sycić wzrok i jest też  spora dawka adrenaliny podczas przejazdu krętymi i stromymi serpentynami (agrafkami) przełęczy. Za kierowicą forda – Janusz. Brawa za bezpieczne i płynne pokonanie tego odcinka. Na kwadrans zatrzymujemy się przy słynnym hotelu Belvedere, skąd dodatkowo widać wspaniały lodowiec  Rodanu. Pół wieku temu, na filmie z Jamesem Bondem, lodowiec sięgał prawie pod progi hotelu. Dziś jest znacznie mniejszy, ale i tak imponujący.

Do Polski, jadąc wcześniej  przez Austrię i Czechy, wjeżdżamy w niedzielę,  15 sierpnia, tuż przed wschodem słońca. Mały postój na kawę w Skoczowie. Jestem już w domu! Pozostała część whatsappowej  Grupy Szwajcaria wraca do Małopolski.  Do zobaczenia na kolejnym szlaku! Ade! Było z Wami pięknie!

tekst: Małgorzata Orawska

fotografie: Beata i Janusz Kądzielawowie, Irena Nowak, Małgorzata Orawska

 

Stypendia – ważne informacje

Posted on Posted in Bez kategorii

Informujemy, że zakończyliśmy nabór wniosków o stypendium Fundacji CORDARE na nadchodzący rok szkolny i akademicki. Wszystkie osoby, które złożyły w tym roku wnioski o stypendium, zostaną poinformowane o decyzji w tej sprawie (przyznaniu lub nieprzyznaniu stypendium) do 15 września 2021r. Informacje zostaną przesłane do każdego kandydata na adres e-mail podany we wniosku. Prosimy śledzić skrzynkę poczty elektronicznej.

Serdecznie pozdrawiamy! Zarząd Fundacji CORDARE

Szwajcaria 2021- wspomnienia

Posted on Posted in Bez kategorii

Jesteśmy z Fundacją CORDARE od wielu lat, uczestnicząc zawsze w różnych aukcjach, szczególnie tych organizowanych na balach charytatywnych. W trudnych czasach pandemii – w ostatnim roku – z oczywistych powodów bal nie mógł być organizowany, ale Fundacja zorganizowała aukcję internetową na portalu Allegro. Zachęcony … z radością uczestniczyłem w aukcji obejmującej tygodniowy pobyt w Szwajcarii, wygrywając ją ostatecznie. Jak się później dowiedziałem, miałem wielu zacnych konkurentów. Ale … omne enim bonum. Wygrana ucieszyła mnie i moją rodzinę. Nie byliśmy bowiem wcześniej w tej części Europy, więc oczekiwaliśmy nowych wrażeń – oczywiście nie zawiedliśmy się.
Wygrana obejmowała tygodniowy pobyt w apartamencie Willi Weideli w Saas Grund dla 6 osób – skorzystaliśmy z całą rodziną – Krystyna, Jurek, Teresa, Jarek, Zuzia, Rysiek, Wiktoria. Wyjazd połączyliśmy z noclegami, odwiedzinami rodziny i krótkim pobytem w Monachium i Wiedniu, a wszystko się działo na przełomie czerwca i lipca 2021 roku.
Od początku przyjęliśmy założenie, żeby czas spędzić w miarę możliwości aktywnie. Bardzo dobre warunki mieszkaniowe, wspaniały, przyjazny właściciel ośrodka, zawsze obecny ks. Robert, regionalne posiłki, uroki turystyczne miejsc, w których przebywaliśmy – umożliwiły realizację planów.
Do Saas Grund dotarliśmy w sobotę wieczorem. W niedzielę Msza Święta i tu niespodzianka: celebrowana przez Ks. Biskupa Artura Ważnego i innych kapłanów z Polski, którzy przyjechali tutaj na rekolekcje z okazji 30-lecia święceń kapłańskich. Jak się okazało, nasze drogi często się tutaj krzyżowały. Popołudnie i pozostałe dni wypełniły góry, góry … i jeszcze raz góry zwiedzane w urokliwych miejscowościach jak Saas Grund, Saas Fee, Zermatt. Wszędzie dostęp darmową lub płatną kolejką czy wyciągiem, więc “zdobycie” Hohsaas, Felskinn, Hannig, przełęczy Gornergrat nie było czymś trudnym. Trudno opisać te miejsca, w pełni oddając ich ducha. Każde z nich ma swoiste, surowe, chłodne piękno. No i inna perspektywa spojrzenia – mieszkaliśmy na wysokości ok. 1600 m. n.p.m, otoczeni przez 3 i 4 tysięczniki , więc pomimo lata było raczej jesiennie, zimowo w odniesieniu do polskich realiów, choć słonecznie i ciepławo.
Niezależnie od powyższego warto wspomnieć także inne poznane piękno natury – jezioro Mattmark – wietrzne i surowe, dzikie i jednocześnie przyjazne świstaki, dosłownie jedzące z naszych rąk, Paradise Glacier – lodowiec na Klein Matternhorn, gdzie 1 lipca przy minusowej temperaturze na wysokości ok. 4 tys. metrów korzystaliśmy z uroków narciarstwa (sprzęt narciarski zabraliśmy ze sobą z Polski). Perełką na torcie był oczywiście dominujący nad okolicą najwyższy szczyt Matterhorn o wys. ok. 4,5 km widoczny wraz z innymi i prawie w zasięgu ręki podczas lotu helikopterem, w którym uczestniczyliśmy.
Jednak  nie tylko czynną aktywnością, jej opisem należy sie dzielić. Z zainteresowaniem obserwowaliśmy życie mieszkańców, ks. Robert świetnie opisywał ich codzienny byt. Różnorodność językowa przy jednorodności religijnej połączonej z realną współodpowiedzialnością władz samorządowych za Kościół, surowość życia związana z pięknem, ale i niebezpieczeństwem natury, szacunek dla trudu i ziemi – to przymioty społeczności lokalnej. Dochodzi do tego odpowiedzialność, zarówno duchowa jak i praktyczna za wspólnotę, wiarę, życie. Specyfika miejsca to i specyfika lokalnych działań mieszkańców, dbałości o środowisko.
W turystycznych kurortach (Saas Fee, Zermatt) praktycznie nie można poruszać się pojazdami spalinowymi. Samochody pozostawiamy na wydzielonych parkingach przed miejscowościami, a poruszamy się, przewozimy tylko przy pomocy elektrycznych aut. No i kuchnia  –  pożywna, serowa,  związana z tradycją, doświadczeniami, hodowanymi zwierzętami. Niezmiernie nas zaciekawiły tzw. walki krów, przygotowania do których mogliśmy obserwować. Często korzystaliśmy z kuchni, potraw lokalnych, delektując się ich swoistym smakiem.
Na koniec trzeba wspomnieć, że możliwość wylicytowania urlopu w tym pięknym zakątku Szwajcarii, to bardzo cenna inicjatywa Fundacji. Było to możliwe dzięki Prezesowi Fundacji, który pracuje duszpastersko w tej okolicy. Fakt, że jako kapłan jest ceniony przez lokalną społeczność, stwarza możliwość połączenia pięknego z pożytecznym, połączenia udanego urlopu z pomocą potrzebującym. Każdy dzień pobytu dawał temu świadectwo, a my za to dziękujemy.
Tydzień spędzony w Szwajcarii łączący miejsce, czas, ludzi to okres, który z pewnością będziemy mile wspominać. Zachęcamy do aukcji i wyjazdu kolejnych turystów.

Jerzy Streb z rodziną

Przekaż 1% dla CORDARE

Posted on Posted in Bez kategorii
Drodzy Przyjaciele CORDARE!
Zbliża się czas rozliczeń podatkowych.  Jak co roku – zachęcamy Państwa do przekazania na rzecz Fundacji CORDARE swojego 1%. Uzyskane pieniądze zostaną wykorzystane na cele statutowe, to jest przede wszystkim  na stypendia dla uzdolnionej młodzieży, pochodzącej z rodzin mniej zamożnych.
Aby przekazać 1% swojego podatku na rzecz naszej Fundacji, w rubryce “Numer KRS” należy wpisać numer KRS Fundacji CORDARE:   0000623403

W rubryce “Wnioskowana kwota”  należy wpisać kwotę stanowiącą 1% podatku zaokrągloną do pełnych dziesiątek groszy w dół.

Wypełniony formularz można złożyć osobiście lub wysłać pocztą do właściwego Urzędu Skarbowego.

Swój 1% podatku mogą przekazać podatnicy rozliczający się na formularzach:

PIT 28, PIT 36, PIT 36, PIT 36L, PIT 37, PIT 38, PIT 39.


Fundacja CORDARE działa od 2016 roku, wspierając poprzez stypendia uzdolnioną młodzież oraz udzielając dotacji  instytucjom, które na co dzień zajmują się niesieniem pomocy innym, w różnym wymiarze.

W ciągu zaledwie pięciu lat działalności  CORDARE ufundowała łącznie 105  stypendiów studenckich i uczniowskich oraz przekazała kilkanaście jednorazowych dotacji dla wybranych instytucji. Pełna lista stypendystów i beneficjentów znajduje się w zakładce Działalność.

Ponadto Fundacja zrealizowała wiele cyklicznych projektów, takich  jak:  Otwarte Turnieje Szachowe Powiśla Dąbrowskiego, Turnieje Brydża Sportowego o Puchar Fundacji CORDARE, Regionalne konkursy plastyczne dla dzieci i młodzieży  (“Pocztówka do niepodległości” i “Święte słowa”) oraz Bale Charytatywne połączone z obchodami Narodowego Święta Niepodległości i ceremonią wręczenia Statuetek CORDARE osobom, które swoją pracą, postawą i sercem służą społeczeństwu.

Działania Fundacji najdobitniej określa sama jej nazwa CORDARE – oznaczająca gotowość dzielenia się sercem z potrzebującymi.

Wszystkim Osobom, które zechcą wesprzeć  działalność CORDARE – składamy z góry serdeczne podziękowanie!

Nabór wniosków o stypendium

Posted on Posted in Bez kategorii

Zapraszamy uczniów i studentów do składania wniosków o stypendium Fundacji CORDARE na rok szkolny i akademicki 2021/22.

Zasady przyznawania stypendium oraz wykaz potrzebnych dokumentów znajdują się w Regulaminie – w zakładce Działalność – Jak zostać podopiecznym. Wnioski wraz z wymaganymi załącznikami należy przesłać lub dostarczyć do Fundacji  w formie papierowej do 31 lipca 2021 r.

adres: Fundacja CORDARE, ul. Kapitulna 2, 33-100 Tarnów

 

List od serca

Posted on Posted in Bez kategorii

Od początku działalności Fundacja CORDARE niejednokrotnie otrzymywała od Stypendystów i ich Rodziców wyrazy wdzięczności za okazaną pomoc. Owa wdzięczność wyrażana była nie tylko słowami, ale również w uśmiechu, postawach prospołecznych, gotowości do zaangażowania w przedsięwzięcia realizowane przez Fundację. Przez kilka lat zebraliśmy sporo dowodów na to, że nasza działalność ma wielki sens, że warto inwestować w duchowy i intelektualny rozwój młodych ludzi i pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują i na tę pomoc zasługują.
Corocznie starannie wybieramy grono Stypendystów. Naszym zamiarem było i jest, aby towarzyszyć stypendystom tak długo, jak długo będą tego potrzebowali. Bywa,  że wspieramy niektórych począwszy od szkoły podstawowej, aż do studiów.
W życiu codziennym Fundacji było wiele momentów wzruszających, napawających dumą i nadzieją. Jednak nie co dzień zdarza nam się otrzymywać takie listy, jak ten, którego fragment publikujemy poniżej za zgodą  Autora.

Serdecznie dziękuję Fundacji CORDARE za przyznane stypendium uczniowskie na rok szkolny 2020/2021.  Dzięki Państwa wsparciu, dobrym sercu i empatii  mogę uczyć się w wymarzonym liceum. Mam przed sobą przyszłość, pomimo trudnej sytuacji życiowej i rodzinnej (przewlekła choroba jednego z rodziców). Otrzymane stypendium w całości przeznaczę na cele związane z nauką.  Wiadomość o stypendium bardzo mnie ucieszyła. To, że mnie zauważono, znacząco wpłynęło  na moje poczucie wartości i szczęścia. Jak dobrze, że są ludzie, którzy bezinteresownie i wspólnie pomogą mi zadbać o mój rozwój. Pomożecie mi cieszyć się młodością, do której przecież mam prawo…

Jesteśmy przekonani, że zacytowany powyżej  “list od serca”, będzie najlepszym podziękowaniem dla Wszystkich Państwa, którzy wspieracie cele Fundacji CORDARE.

Nam – osobom działającym w Fundacji  – takie słowa dodają skrzydeł  i energii do dalszego pomagania!!!

Życzenia na Wielkanoc

Posted on Posted in Bez kategorii

Zmartwychwstanie…

Czasami nie wystarczy być blisko siebie
w świąteczne dni
nie wystarczy nawet szerzej otworzyć
swoje serce i portfel
w ten czas…

Czasami trzeba w znoju i w szarości dnia
być aniołem ciepłych barw
i nieść nadzieję, że podczas Zmartwychwstania
nigdy nie zabraknie rąk
by odsunąć ten głaz…

/Seneka 18, cytaty.info…/

 

Radości i nadziei Wielkanocy

Darczyńcom, Przyjaciołom i Stypendystom CORDARE

życzy Zarząd i  Rada  Fundacji   

 

 

Wspomnienie lata z CORDARE

Posted on Posted in Bez kategorii

Trudny okres pandemii, która wszystkich boleśnie doświadcza, skłonił nas do tego, by właśnie teraz podzielić się wspomnieniami z naszej pięknej wakacyjnej wycieczki do Szwajcarii i tym samym dać wyraz naszej nadziei na powrót dawnych, dobrych czasów…
Wspomnienia dotyczą wyprawy, która odbyła się pod egidą Fundacji CORDARE, latem 2020 roku.

Ale zacznijmy od początku … Nasi przyjaciele Bernadka i Andrzej zaprosili nas na Bal Charytatywny CORDARE w listopadzie 2018 roku. Wtedy po raz pierwszy usłyszeliśmy o Fundacji CORDARE.  Z tego balu zapamiętaliśmy miłą atmosferę, życzliwość zgromadzonych gości i organizatorów, pyszne jedzonko i dobrą orkiestrę – słowem była to “zabawa na 102”. Podczas balu, byliśmy również świadkami corocznej aukcji charytatywnej CORDARE. Wśród przedmiotów aukcji znalazł się m.in. wyjazd do Szwajcarii. Już wtedy mnie i mężowi spodobał się ten pomysł, ale jakoś zabrakło odwagi i impulsu, aby wziąć udział w aukcji. Skorzystał ktoś inny.
Dwa lata później  – w czerwcu  2020 roku –  nasz przyjaciel Andrzej zapytał nas, czy jesteśmy chętni na wyjazd do Szwajcarii. Mimo pandemii cała nasza grupa – czyli 4 zaprzyjaźnione małżeństwa – zdecydowała, że skorzystamy chętnie z tej propozycji i pojedziemy. Wyjechaliśmy w piątek 10 lipca 2020 roku przy dobrej, słonecznej pogodzie i w bardzo dobrych nastrojach. Cieszył nas  kolejny wspólny wyjazd, perspektywa aktywnego odpoczynku, spędzonego razem czasu, zwiedzania pięknego świata, podarowanego przez Stwórcę.
Pierwszy nocleg zaplanowaliśmy w hotelu w Norymberdze.  Nazajutrz, po dobrym śniadaniu wyruszyliśmy w dalszą drogę. Z okien busa, którym podróżowaliśmy – oglądaliśmy kolejne  krajobrazy. Za kierownicą zawsze siedział Andrzej! 🙂  Nie mogło być inaczej, skoro wszyscy panowie – nasi mężowie noszą imię Andrzej!  Powieźli  nas pewnie i bezpiecznie na wyczekiwany urlop do nieznanej dotąd Szwajcarii…
Trasa wiodła przez Niemcy i  Austrię. Już na terenie Szwajcarii przejeżdżaliśmy  przez zapierającą dech w piersiach przełęcz Furkapass (2436m npm).  Nasze oczy zachwycały wyjątkowe widoki! Około godziny 18.00 dojechaliśmy na miejsce do Saas Almagell. Tam czekał na nas ks. Wiesław Skrabacz, który z pasją opowiadał o otaczającej okolicy i zachęcał do wędrówek.
Zatem już następnego dnia, w niedzielny poranek, po śniadaniu i  Mszy świętej – wyruszyliśmy w w góry. Na początku wyjechaliśmy kolejką na Hannig (2325m npm), a potem zeszliśmy do pięknego kurortu Saas Fee. Następnie tzw. metrem – kolejką wydrążoną w skale – wyjechaliśmy na Felskin i na lodowiec Mittelallalin (3456 m npm). Stąd roztaczał się wspaniały widok na Dom (4545 npm). Pełni wrażeń wróciliśmy do Saas Fee, gdzie poznaliśmy charakterystyczną dla tego regionu uroczą, drewnianą zabudowę z wąskimi uliczkami. Tutaj wypiliśmy  popołudniową kawę i spotkalismy się z głównym organizatorem naszego wyjazdu, ks. Robertem Bielem. Wieczór w Saas Fee zakończył się na plebanii, skąd po pierwszym intensywnym dniu wróciliśmy do pensjonatu na nocleg.
Kolejnego dnia zwiedzaliśmy Zermatt – znany na całym świecie szwajcarski górski ośrodek wypoczynkowy. Mniej chodziliśmy, a więcej korzystaliśmy ze zdobyczy techniki. Kolejka zawiozła nas na przełęcz Gornergrat (3089). Po południu dwóch śmiałków z naszej grupy podziwiało widoki z okien helikoptera, który zabrał ich na 30-minutowy przelot nad majestatycznym szczytem Matterhorn i wieloma innymi czterotysięcznikami. Kolejne piękne krajobrazy zapadły nam w serca i pamięć…
Wtorek spędziliśmy w miejscowości Saas Grund. Wyciągiem dotarliśmy na Kreuzboden (2450 m npm). Tam –  spacer wokół jeziorka, oczywiście sesja zdjęciowa wykonana przez naszą koleżankę Władzię.  Pojechaliśmy  jeszcze wyżej do Hohsass – 3140 m npm, właśnie tam na szczycie są przedstawione miniatury wszystkich siedemnastu czterotysięczników okalających dolinę Saas.
W środę wypoczywaliśmy  na basenach termalnych w Brig, a następnie wybraliśmy się nad najwyżej położone w Europie sztuczne jezioro Mattmark (2220 npm). Czas upływał szybko! W czwartek – połowa grupy odpoczywała w Alpenperle, robiąc mniejsze i większe zakupy, a osoby bardziej zaprawione w górskich wędrówkach – w towarzystwie ks. Wiesława wyruszyły na alpejskie szlaki.
Mile zaskoczył nas fakt, że w całej dolinie  znajduje się  wiele chrześcijańskich symboli: w Saas Grund z jednej strony usytuowane są  kapliczki różańcowe, a na zboczu po drugiej stronie wioski – stacje drogi krzyżowej.  Jest więc wiele okazji, aby myślami biec ku Stwórcy. Widać, że mieszkańcy doliny Saas to pobożni ludzie.
Mieliśmy też okazję zasmakować tamtejszych specjałów i kupić prawdziwy ser szwajcarski wykonany tradycyjną metodą w górskiej bacówce. Jadąc do Szwajcarii wiedzieliśmy, że słynie z dobrych serów. Smakując produkty szwajcarskie,  promowaliśmy też nasze wyroby. Zabraliśmy bowiem ze sobą, równie dobre sery owcze z Polski…
Część naszej grupy wybrała się też razem z naszymi gospodarzami, by pomóc przy sianokosach. Praca w większości wykonywana była ręcznie, a więc widły i grabie poszły w ruch…
Tak minął piękny czas naszego urlopu w Szwajcarii. Poznaliśmy wielu życzliwych ludzi, zwłaszcza właścicieli pensjonatu Alpeenperle, którzy przed rokiem przyjechali do Polski na bal Fundacji CORDARE. Pozostały nam same dobre wspomnienia, cudowne zdjęcia, którymi dzielimy się,  by zachęcić innych do odwiedzenia tych pięknych stron.
Teresa Fido z Przyjaciółmi

 

START HELIKOPTERA – przed spotkaniem z czterotysięcznikami (zobacz filmik, klikając w ostatnie zdjęcie)

Pomódlmy się w Noc Betlejemską

Posted on Posted in Bez kategorii

Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia Wszystkim Sympatykom Fundacji, Darczyńcom, Podopiecznym i ich Rodzinom – życzy Zarząd i  Rada Fundacji CORDARE. Do siego roku!

Pomódlmy się w Noc Betlejemską,
w Noc Szczęśliwego Rozwiązania,
by wszystko się nam rozplątało,
węzły, konflikty, powikłania.

Oby się wszystkie trudne sprawy
porozkręcały jak supełki,
własne ambicje i urazy
zaczęły śmieszyć jak kukiełki.

Oby w nas paskudne jędze
pozamieniały się w owieczki,
a w oczach mądre łzy stanęły
jak na choince barwnej świeczki.

Niech anioł podrze każdy dramat
aż do rozdziału ostatniego,
i niech nastraszy każdy smutek,
tak jak goryla niemądrego.

Aby się wszystko uprościło –
było zwyczajne – proste sobie –
by szpak pstrokaty, zagrypiony,
fikał koziołki nam na grobie.

Aby wątpiący się rozpłakał
na cud czekając w swej kolejce,
a Matka Boska – cichych, ufnych –
na zawsze wzięła w swoje ręce.

/ks. Jan Twardowski/

 

 

Dziękujemy !

Posted on Posted in Bez kategorii

Tegoroczna internetowa Aukcja Charytatywna Fundacji CORDARE dobiegła końca. Z serca dziękujemy Wszystkim Osobom, które wzięły w niej udział! Dziękujemy zarówno Ofiarodawcom, którzy przekazali różne przedmioty i usługi na aukcję, jak i  Osobom, które odpowiedziały na oferty prezentowane przez naszą Fundację na portalu Charytatywni Allegro i zakupiły owe przedmioty lub usługi.

Dzięki Państwa wspaniałej postawie i hojności – Fundacja zebrała kolejne pieniądze, które przeznaczy  na fundowanie stypendiów studenckich i uczniowskich. Ostateczna kwota uzyskana na aukcji zostanie podana w sprawozdaniach za rok 2020, które zamieścimy na naszej stronie.

Jak zwykle mogliśmy liczyć na Państwa pomoc, nawet w tak trudnych okolicznościach, kiedy niemożliwe  było zaproszenie Państwa na tradycyjny Bal Charytatywny CORDARE.  Miejmy nadzieję, że w przyszłym roku powrócimy do dawnej formuły. Życzymy Państwu zdrowia i jeszcze raz z całego serca dziękujemy!

Wśród tegorocznych Ofiarodawców przedmiotów na aukcję znaleźli się:

Ks. Robert BIEL  💓 Renata BŁASIAK  💓  CERTECH – Maria, Jan Kuca 💓 Andrzej FRANCZYK 💓GABINET  KOSMETYCZNY – Beata KĄDZIELAWA 💓 Edgar KALBERMATTEN  💓Anna KASPERKIEWICZ,  Stoyan GEORGIEV 💓Anna, Jan KIEŁBASA 💓 KOŁO GOSPODYŃ WIEJSKICH w Radgoszczy 💓 Dorota, Andrzej PIKUL 💓RADBET – Beata, Marek KRECHNIAK 💓  SIGMA-GLASS – Piotr Sajdak 💓 Ks. Wiesław SKRABACZ  💓Mariusz SZUMLAŃSKI  💓 TARGUM – Małgorzata, Edward ZIELIŃSCY  💓  TEL-NET– Krzysztof  FRĄC 💓Marta WARIAS 💓 Ks. Stanisław WĄCHAŁA  💓  Edmund WILK 💓 VILLA VERDE – Agnieszka, Marek  TATARCZUCH 💓  ZAKŁAD OPTYCZNY Lucyna BIELAWSKA 💓

Lista KUPUJĄCYCH jest znacznie dłuższa, jednak ze względu na ochronę danych osobowych nie będziemy przedstawiać Ich z imienia i nazwiska.  WSZYSTKIM PAŃSTWU SERDECZNIE DZIĘKUJEMY 💓💓💓